Odwiedziłam wczoraj kino i okropnie się rozczarowałam... Wybrałam się pełna nadziei, że zobaczę dobry film, ze ktoś się postarał i komuś się chciało. I srodze się rozczarowałam... Skończyła się legenda Star Treka jakiego znam, zaczęła się era plastikowego chłamu dla mas. Patrzyłam i nie wierzyłam... Oczywiście wszystko się świeciło i aż iskrzyło od efektów, ale to było puste. Postacie bez emocji, ludzie nie przeżywający niczego, jak można nie pokazać szoku po zniszczeniu całej planety? I masa nieścisłości. Przykłady? Jak to się stało że Wulkan z całym swoim rozwojem technologicznym i cywilizacyjnym, wyprzedzający o lata świetlne Ziemię nie próbuje zniszczyć wiertła, które można po prostu zestrzelić fazerem? Dla tych, którzy nie wiedzą: Wulkanie przylecieli do nas na "Pierwszy kontakt" już wtedy mieli taką technologię,która spokojnie by nas wyprzedziła. Kolejna rzecz, jakim cudem ten Spock, którego znamy całuje się z kimś publicznie? Dlaczego kosmici są zieloni i bezkształtni? Dlaczego wracamy do stereotypów? Gdzie się podziały dylematy moralne i przeżycia bohaterów? Dlaczego Kirk jest takim głupkiem? Ten film to upadek legendy i chała... Jeśli macie w pamięci wcześniejszy Star Trek oszczędźcie sobie rozczarowań, nie warto.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą star trek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą star trek. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, maja 11, 2009
0
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)